Via ferrata
Fiamme Gialle
alla Palazza Alta

Ferrata na szczyt La Palazza Alta

Cel:

Trudność uśredniona:

Trudność wg Tkaczyka:

Nr trasy w przew. Tkaczyka:

Nr mapy :

Atrakcyjność:

Atrakcyjność trasy

Data naszego przejścia:

Słowa „bardzo nietypowa” bardzo dobrze oddają charakter tej ferraty. Po pierwsze, podnóża ściany, którą prowadzi, w dużej mierze porastają lasy liściaste, więc na podejściu człowiek się czuje jakby wędrował beskidzkim szlakiem – w niczym nie przypomina on bowiem klasycznych dolomitowych ścieżek (ach, te suche liście pod nogami…). Co więcej, sama ściana, choć stroma, także pokryta jest dużą ilością różnej „zieleniny” i w łatwiejszych miejscach oznacza to przedzieranie się wśród krzaków i deptanie piachu. Po drugie, ferrata niby wyprowadza na coś, nazywanego szczytem (La Palazza Alta - 2255 m), ale w istocie wychodzimy nią jedynie na krawędź, coś jakby pierwsze piętro, masywu, o czym dobitnie świadczy ukazująca się naszym oczom, potężna ściana Civetty, która wznosi się jeszcze niemal 1000 metrów nad nami. Po trzecie, ferrata jest zaskakująco nierówna, gdyż bardzo trudne, skalne odcinki wspinaczkowe przeplatają się z nużącymi podejściami ścieżką wiodącą pośród kosodrzewiny. Po czwarte, sama ferrata, jak i podnóża masywu są niemal bezludne – my na naszym przejściu spotkaliśmy na niej tylko jedną osobę. Po piąte – cały czas pod nogami czai się cywilizacja. Co prawda w istocie znajduje się wiele setek metrów niżej, ale poczucie takie rodzą raczej mało „dolomitowe” krajobrazy, czyli porośnięte lasami zbocza, mnóstwo ciągle widocznych domów Cencenighe Agordino oraz zalew Lago di Cencenighe i dochodzące z dołu dźwięki szosy. Wreszcie po szóste – ciężko na ferratę dojść i ciężko z niej zejść. Normalna droga zejściowa jest bowiem określana w przewodnikach jako „rzeźnia” i w terenie faktycznie wydaje się, że określenie to może być trafne. By jej uniknąć, poszliśmy wariantem łatwym i bezpiecznym (szlak nr 571 do Col Mandro), który z kolei jest bardzo długi, a jeśli mamy wrócić do miejsca startu szlaku podejściowego w Bastiani – mocno niepraktyczny, bo nadkładający kawał drogi. Pewnym rozwiązaniem wydaje się więc przenocowanie po ukończeniu ferraty w chatce biwakowej Col Mandro. Jeśli chcielibyśmy to zrobić także przed jej przejściem, musimy mieć na uwadze, że dojście do początku ferraty będzie wtedy bardzo długie i upierdliwie. Ogólnie jednak warto się pomęczyć i polecamy tę ferratę – bardzo ciekawe doświadczenie.

Tuż przed szczytem znajduje się rozgałęzienie trasy pozwalające na wybór wariantu, jakim pokonamy końcówkę ferraty. Na wprost, do góry wiedzie szlak łatwiejszy, natomiast ścieżka trawersująca w lewo doprowadza do najtrudniejszej i najefektowniejszej części ferraty wyprowadzającej w ogromnej ekspozycji wprost na szczyt. Trudności według nas przekraczają tutaj nieco stopień D, ale biorąc pod uwagę, że jest to niedługi odcinek w odniesieniu do całości trasy, to ogólnie proponujemy D. Osoby, które zdecydują się na przejście tego fragmentu powinny nastawić się na pokonywanie ciągów naprawdę niełatwego wspinania, bez żadnych sztucznych ułatwień. Co więcej, mimo trudności, poręczówka jest bardzo rzadko kotwiona do skały – w niektórych miejscach nawet co ok. 5-6 metrów (!), co „trochę” rzutuje na psychikę. Na szczęście skała jest fantastyczna – to chyba najprzyjemniejszy do wspinania, jasny, szorstki wapień, pełen znanych z naszej Jury „miseczek”, dziurek, uszek i wymyć (jakkolwiek, miejscami kruchawy), co pozwala czerpać ze wspinaczki mnóstwo radości.

Bardzo dobrze opisuje tą ferratę D. Tkaczyk w swoim opracowaniu „Dolomity tom I” (opis pojawia się w III wydaniu przewodnika z 2013 r.).

  1. Tu jesteś:   Opisy ferrat
  2. Dolomiti Settentrionali di Zoldo
  3. Via ferrata Fiamme Gialle na szczyt La Palazza Alta