Opis ferrat w grupie PALA


Jedna z najwspanialszych tego typu dróg w Dolomitach, poprowadzona w większości wzdłuż dawnej drogi wspinaczkowej (o trudności III wg skali UIAA). Trasa polecana jest osobom odpornym na znaczną ekspozycję oraz potrafiącym umiejętnie wykorzystywać chwyty i stopnie, gdyż oprócz stalowej liny nie ma na niej zbyt wielu ułatwień. Osoby doświadczone, pokonując ścianę opadającą z pd-wsch grani szczytu Cimon della Pala, którą wiedzie Bolver-Lugli, mogą poczuć tu przedsmak prawdziwej wspinaczki alpejskiej.

Punktem startowym na ferratę jest Col Verde (1965 m), gdzie znajduje się pośrednia stacja kolejki linowej wiodącej na płaskowyż Altipiano. Można tu dostać się z San Martino di Castarozza – najlepiej korzystając z kolejki gondolowej, którą szybko pokonuje się ok. 450 m przewyższenia i zaoszczędza sobie trudu wędrówki mało ciekawą ścieżką, poprowadzoną wzdłuż trasy narciarskiej. Z Col Verde do początku Bolver-Lugli należy jeszcze podejść ok. 250 m ścieżką wiodącą trawiasto-piarżystym zboczem. Do ferraty można też dotrzeć z Rif. Rosetta (2581 m) – schodzi się wtedy stromo wzdłuż trasy kolejki kabinowej oraz trawersuje pod ścianami szczytu Croda della Pala (2960 m).

Ferratę rozpoczyna przejście nietrudnej, lecz eksponowanej ostrogi skalnej, na której należy zachować szczególną ostrożność ze względu na kruszyznę oraz brak stalowych ubezpieczeń. Dopiero po 200 m zaczyna się najciekawsza, wspinaczkowa część trasy. Poprzez szereg dobrze urzeźbionych kominów, ścianek i krótkich trawersów, w dużej ekspozycji i przy cudownych widokach, dociera się do grzbietu, gdzie kończą się zasadnicze trudności drogi. Odtąd pozostaje łatwe podejście przez zaśnieżony kocioł do stojącego na przełęczy bivacco Fiamme Gialle (3005 m).

Po przejściu Bolver-Lugli warto wejść na wyjątkowo widokowy, najwyższy szczyt grupy Pala – Cima della Vezzana (3192 m). Od bivacco należy zejść na przełęcz Passo del Travignolo (2925 m), skąd nietrudnym, lecz żmudnym terenem piarżysto-skalnym (często też przez płaty śniegu) dociera się do łatwej grani, która wyprowadza na wierzchołek. Ze szczytu schodzi się tą samą drogą, aż do przełęczy Passo del Travignolo.

Najprostsze zejście z Bolver-Lugli oraz ze szczytu Cima della Vezzana prowadzi przez częściowo zaśnieżoną, dziką i mroczną dolinę Cantoni, przerwaną w połowie kilkudziesięciometrowym progiem, który pokonuje się z pomocą stalowej liny. Płaty śniegu można przejść bez korzystania z raków i czekana, lecz należy zachować szczególną ostrożność, zwłaszcza w pobliżu progu. U wylotu doliny Cantoni ścieżka skręca w prawo ku skałom (miejsca ubezpieczone stalową liną), a następnie doprowadza przez niewielką dolinkę na przełęcz Passo Bettega (2667 m). Stąd trawersującą percią dociera się do Rif. Rosetta, położonego na niesamowitym, „księżycowym” płaskowyżu Altipiano.

Bliskość turystycznej miejscowości San Martino di Castarozza oraz ogromna popularność ferraty sprawiają, że wybiera się na nią dużo ludzi – warto rozpocząć wspinaczkę odpowiednio wcześnie, aby uniknąć tłoku i zwiększającego się w związku z tym zagrożenia spadającymi kamieniami. Stalowe liny ubezpieczające ferratę są w bardzo dobrym stanie i dobrze napięte, a odległości między kotwami odpowiednie do trudności drogi. Na Bolver-Lugli brak miejsc z wodą do picia – można ją uzupełnić dopiero na zejściu z bivacco Fiamme Gialle ku przełęczy Passo del Travignolo. Należy pamiętać, że końcówka ferraty, jak i droga na szczyt Cima della Vezzana są bardzo niebezpieczne w czasie burzy.

Przydatne linki:

Nico Gusella, wbrew nazwie, nie jest prawdziwą ferratą, lecz górską percią, ubezpieczoną w trudniejszych miejscach stalową liną. Pod względem trudności i charakteru wędrówki bardzo przypomina tatrzańską „Orlą Perć” – jest tu trochę łatwej wspinaczki i wiele odcinków zwykłej włóczęgi górskiej. Wszystko to w przepięknej i niepowtarzalnej scenerii potężnych baszt skalnych – niesamowite widoki to duży atut tej trasy.

Na przełęcz Passo di Ball (2443 m), skąd rozpoczyna się ferrata, można dojść na wiele sposobów. My polecamy trasę zaczynającą się przy stacji kolejki linowej Rosetta, gdzie można szybko dostać się z San Martino pokonując 1000 m przewyższenia. Dwuetapowy wjazd wyciągiem (10 euro latem 2010 r.) pozwoli zaoszczędzić czas, który warto spożytkować na przejście się po niesamowitym, niemal księżycowym płaskowyżu Altipiano. Dojście do początku ferraty to atrakcja sama w sobie – niezwykle widokowa i nietrudna perć (w kilku miejscach ubezpieczona liną). Kilkusetmetrowe ściany, potężne – zdawałoby się sięgające nieba baszty skalne, trawy z pasącymi się owcami – wszystko to zachwyci każdego.

Do ferraty Nico Gusella podchodzi się z przełęczy Passo di Ball stromą, wiodącą w kruszyźnie ścieżką. Ferrata prowadzi dobrze ubezpieczoną linami i skoblami płytą skalną znajdującą się wewnątrz wąskiego i stromego żlebu (należy uważać na spadające kamienie). Wyprowadza ona na przełęcz Forcella Stephen (2750 m), gdzie kończą się zasadnicze trudności drogi. Warto stąd w kilka minut podejść łatwą ścieżką na bardzo widokowy szczyt Cima di Val di Roda (2791 m). Dalej rozpoczyna się wędrówka w terenie przypominającym potężny amfiteatr, w którym idzie się mniej więcej poziomo pokonując czasami ubezpieczone liną niewielkie progi lub eksponowane trawersy. Po jakimś czasie dociera się do kolejnej przełęczy skąd otwiera się pełen rozmachu widok na potężne turnie Sass Maor (2814 m) i Cima della Madonna (2752 m) – wizytówka tego rejonu Dolomitów. Odtąd pozostaje już tylko zejście przez ukwiecone łąki i piarżyste żleby do miejsca, gdzie ferrata Nico Gusella osiąga okolice przełęczy Il Porton (2480 m). Wycieczkę można kontynuować nieco trudniejszą, lecz niedługą ferratą Velo sprowadzającą do schroniska o tej samej nazwie, a następnie zejść do San Martino.

Przejście trasy nie nastręczy większych trudności turyście, który chodził ubezpieczonymi szlakami Tatr. Ekspozycja na Nico Gusella jest umiarkowana, chwyty i stopnie odpowiednie, a stan lin asekuracyjnych bardzo dobry. Droga jest należycie wyznakowana i nie sprawia kłopotów orientacyjnych. W wodę należy zaopatrzyć się wcześniej w stacji kolejki linowej lub w schronisku Rosetta (bez problemu) – później niestety jej nie ma. Ferrata jest dość popularna, więc najczęściej wędruje się wśród innych ludzi. Łatwość trasy przyciąga różne, także słabiej przygotowane osoby i trzeba liczyć się z tym, że nie wszyscy będą poruszać się sprawnie i szybko.

Krótka i ciekawa droga prowadząca z okolic przełęczy Il Porton (2480 m) do schroniska Rif. Velo della Madonna. Stanowi ona logiczną kontynuację ferraty Nico Gusella lub ferraty Porton. Trasa przechodzona w tym kierunku prowadzi w dół, co potęguje i tak bardzo dużą ekspozycję, jaka na niej występuje. Trudności wspinaczkowe i „ogromna ilość powietrza pod nogami” są zdecydowanie większe niż te, jakie można spotkać na ubezpieczonych łańcuchami szlakach w Tatrach.

Velo zaczyna się niewinnie i prowadzi najpierw łatwą ścieżką trawersującą piargi opadające spod szczytu Cima di Val della Vecchia. Po około pół godzinie dochodzi się do początku właściwej ferraty. Ciągiem stromych kominów i ścianek szybko traci się wysokość. Później następuje nietrudny trawers, a za nim kolejny odcinek eksponowanego zejścia po bardzo stromych płytach i pionowych ściankach. Po około 45 min od wejścia w część wspinaczkową, dociera się do piargów którymi podchodzi się do nieodległego schroniska Velo (2358 m).

Jakość ubezpieczeń ferraty jest bardzo dobra, liny solidnie napięte, a odległości między kotwami odpowiednie. We wszystkich trudniejszych miejscach umieszczone są pręty i skoble ułatwiające pokonanie drogi. Skała jest dobrze urzeźbiona, więc nie ma problemu z wyszukiwaniem stopni i chwytów. Miejsc z wodą brak – można ją uzupełnić dopiero po dojściu do schroniska. Ponieważ ferrata stanowi ciąg komunikacyjny między schroniskami Rosetta, Pradidali i Velo, przechodzi ją wiele osób – nie wszyscy z nich sprawnie pokonują drogę i czasami w trudniejszych miejscach mogą powstawać zatory.

Zejście powrotne do San Martino można kontynuować trasą o numerze 721 wiodącą wysoko między lasem, a skałami lub 713 sprowadzającą od razu stromo w dół wieloma zakosami (tę opisuje Tkaczyk). Polecamy szlak nr 721, gdyż idąc nim uniknie się tłumów spacerowiczów na bardziej popularnej drodze nr 713, a obniżanie się będzie stopniowe i łagodne wygodną, bardzo urokliwą ścieżką (można na niej spotkać „leśne” owce). Pod koniec, systemem leśnych dróg dociera się znów do dolnej stacji kolejki linowej kursującej do Rist. Rosetta, co (jeśli stąd rozpoczęło się wycieczkę) ładnie zamyka pętelkę po zachodniej części grupy Pala.